Hierarchia

Jesień, która właśnie się zaczęła, przez wiele, wiele lat nie była dla mnie zwiastunem zbliżającego się końca roku, lecz zawsze startem do nowego. Nowego roku szkolnego, oczywiście. Od paru lat zmuszony jestem do kojarzenia tego czasu zgodnie z jego naturalnym rytmem przyrody, a zmiana taka owocuje symptomami „innych emocji”. (Na szczęście z biegiem lat, gule w gardle są coraz mniejsze i zanikają). Naturalny porządek przyrody kojarzy mi się, nie wiedzieć czemu :), z hierarchią. Jako „obserwator-analityk” zauważyłem, że tam gdzie ludzie nie stronią od wzajemnej zależności, jaką nie bez powodów stworzyła ewolucja, tam nie ma problemów z podziałem obowiązków i przywilejów. Ogólnie, to wszyscy są zadowoleni. Każdy zna swoje miejsce w szeregu podległości i nikt nie ma pretensji, gdy ktoś pracą, zdolnościami i wynikami swych osiągnięć pnie się w górę. Przeciwnie dzieje się w zbiorowiskach o przyjętej doktrynie demokracji we wszystkim. Każda kariera obarczona jest podejrzliwością nieuczciwości jej osiągnięcia, zanikają jakiekolwiek autorytety. Szacunek jako pierwotne pojęcie, pozostał tylko w kręgach „inaczej rozumujących” ( neologizm „szacun”). Każdy demokrata ma monopol na mądrość, wszyscy inni to co najwyżej debile ( debilizm to upośledzenie umysłowe lekkiego stopnia- źródło: Wikipedia). Tak bardzo współcześnie hołubione „partnerstwo”, uważam za źródło powstających konfliktów. Każdy „partner” wie, że aby było porozumienie, musi być zawarty kompromis, a to oznacza, że któraś strona musi odpuścić więcej, czyli choć na chwilę zostać w podległości, a jak nie, to wiadomo… . Jak przypatrzeć się tak trochę z boku arenie społecznej i politycznej współczesnego świata (bardziej mam na myśli moją ojczyznę), to demokracja, niby ten najwspanialszy ustrój, mimo wszystko, w swych strukturach stosuje jednak hierarchię. Tyle, że taką dość mocno wypaczoną, bo hierarchię wartości papieru z nominałem i papieru „spreparowanego”. Wydaje mi się, że gdyby demokratyzacja dotyczyła tylko czasu wyborów, a następnie wszyscy stosowali właściwą hierarchię stanowisk i wartości nie tylko biletów Banku Narodowego, to zapewne nie byłoby jątrzącego gadulstwa mądralińskich wywołującego zgrzyty między ludźmi. Jestem przekonany, iż rady starców u ludów pierwotnych są potwierdzeniem naturalności systemu o jakim wspominam, a też przysłowie z mądrości ludowych, że „ryby i dzieci głosu nie mają”, jest potwierdzeniem mojej tezy o wyższości hierarchii nad innymi systemami. Stawiam więc hipotezę, że gdyby ludzie świadome zachowywali warunki jakie stawia hierarchia nawet w demokracji (ale bez wypaczeń ), można by spodziewać się zadowolenia z życia, czyli osiągnąć to, co każdy oczekuje od innych. I to na razie tyle wstępu do dyskusji na zabicie czasu w nieciekawe dni jesienne.
Czekam na riposty.
Grzegorz obserwator – analityk.

Dla urozmaicenia multimedialnego załączam poniżej filmik z wycieczki w okolice Okrzeszyna (było to w końcówce lata)- „Jański Wierch”


oraz składankę tematów bez tematu. Życzę miłego odbioru.

Przeczytaj komentarze

  • Zapraszam Państwa na wieczór poezji pt. „Fragment większej całości” w Muzeum, 21-go października br. o godzinie 18.00. Danuta

  • Grzesiu, wczytuję się w Twoją teorię i mam wrażenie, że chyba troszkę stępiałam. Trudno mi zabrać głos w dyskusji. Wybacz, mimo najszczerszych chęci, nie mam pojęcia jakie przyjąć stanowisko dla stawianej przez Ciebie hipotezy. Pewnie nie do końca ją rozumiem. A filmiki na te chłodne, jesienne dni to jak balsam dla ciała i ducha.

Ta strona powstała przy technicznej pomocy strony internetowe - ibex.pl. Wszelkie uwagi proszę wnosić w komentarzach lub pisać na info@pesel53.walbrzych.pl