Jak byłam mała

-13.02.2007 r.
Początek roku i związane z tym czasem rodzinne spotkania, tworzą klimat do wspomnień czasów dziecięcych. Pół wieku temu nie było demokracji. Jak wspominam, to pod stołem było ulubione miejscem do zabaw dla „rybek”. Dziś każdy uczestniczy równoprawnie w życiu społecznym, bez względu na wiek.

I Wy, drodzy sympatycy strony Pesel53.pl też macie prawo uczestniczyć w życiu tej strony. Powspominajcie o tym, jak kiedyś byliście ( byłyście) mali (małe). Pozdrawiam. Za 46 tygodni znowu powitamy Nowy Rok.

Przeczytaj komentarze

  • Cieszymy się, że możemy nasze dziecko oglądać również na stronie, tym bardziej, że mądrze gada…No cóż podobno talenty dziedziczy się po rodzicach. Niestety, nie pamiętam, żebym w wieku Majki tak nieżle śpiewała. A tak w ogóle to chyba nie pamiętam, żebym kiedykolwiek nieźle śpiewała. Zatem przychodzi nieco gorzka konkluzja, że ten talent naszej pociechy to chyba jednak po tatusiu… Na szczęście człowiek ma zazwyczaj oboje rodziców biologicznych, więc czasem trafi się jakaś pozytywna cecha albo talencik. Pozdrawiam gorąco i dziękuję za tę przyjemność.

  • Ja jej nie poznaje

I ja tam bylem

-09.02.2007 r.
Miniony styczeń i początek lutego, jak co roku, obfitował w wiele rodzinnych spotkań związanych z urodzinami najbliższych. Dodatkowo studniówka Doroty też wymagała przygotowań, choćby w sferze emocjonalnej.

st11.jpg

Dwie uroczystości miały charakter jubileuszowy. 35 lat Jacka, choć nie okrągłe, to jednak ważne, oraz znaczące liczbowo 60 przeżytych lat Henia.

henio.jpg

Dla mnie, żony i paru innych gości uroczystości trwały cztery dni. Nie były to dwa tygodnie, jak w szlacheckiej Polsce bywało, ale jednak namiastka atmosfery tamtych czasów z odwiedzinami okolicznych rodzin dała takie poczucie.
Główna uroczystość zorganizowana była w historycznej z wyglądu i wieku sali szacownego dworca miasta Wrocławia. Parafrazując klasyków powiem krótko:
I ja tam byłem
i wódkę, i koniak, i whisky, i wino, i piwo piłem
Tańce, hulanki, swawole
Chyba zbyt starzy nie siedzieli przy stole?
Były przyśpiewki, zakąska suta
Hymn ku czci jubilata
I jego żona Ewa (chyba) struta.

To wydarzenie zapowiadało, iż tak pięknie rozpoczęta zabawa, może przerodzić się uroczystość przypominającą stypę. Jednak nie. Antidotum znane od wszechczasów nie zburzyło dobrego nastroju do godzin porannych. Pieśni legionistów, oraz twist uzupełniały miłą atmosferę tego jubileuszu.

Dni następne to ciąg miłych zaproszeń na śniadanio-kolacje, na obiadki oraz uzupełnianie płynnych ubytków.
Jedno z takich przyjęć, a właściwie jego finał, Małgosia opisała mi następującą przyśpiewką:
Kilka godzin minęło spokojnie,
Goście pili do utraty tchu,
Lecz tu nagle nad ranem potwornie
Marka sraczka zbudziła ze snu.

Jak się okazało, niestrawność nie była efektem śledzika, lecz powód jakże banalny przy tak kapryśnej zimie. Grypa, a dokładniej grypa jelitowa. Zaczęła zataczać coraz to szersze kręgi. Jak szerokie tego na razie nie wiemy. Liczba znanych nam ofiar na dzień dzisiejszy wynosi circa sześć. (Danusia tak to skomentowała: „to będziemy czekać na efekt i na wpis na twojej stronie „zasrana impreza””)
Uważam, że impreza była super udana, tylko czynniki zewnętrzno- wewnętrzne zakłóciły zabawę.

Ja(ś) i Małgosia na razie jesteśmy zdrowi, ale też nie do końca wiemy, jak długo może wykluwać się ten „potwór” rozsadzający otwór (otwory).Bronimy się zaciekle. A jest ku temu w karnawale sporo okazji. Były imieniny Doroty, zbliżają się „Walentynki”, tłusty czwartek, śledzik. A po środzie może schudnę? Między toastami, zostałem wciągnięty w polemikę na temat, który sam wywołałem – pojęcie „Świadomego Alkoholika”(pojęcie wprowadziłem we wpisie Destrukcja). Zarzucano mi, że czegoś takiego nie ma. Gdybym znał problem alkoholizmu jako choroby, to wiedziałbym, że takie pojęcie istnieć nie może. Mogę siebie uważać tylko za drobnego pijaczka, a nie za kogoś chorego. Jako, że zaliczam się do ludzi z dowcipem na schodach, odpowiadam moim oponentom dopiero po rozważeniu wszystkich zarzutów. Alkoholizm jest chorobą, bo jest nałogiem i to nałogiem nie do wyleczenia. Moja teoria w skrócie zakłada, że życie jest też śmiertelnym nałogiem i też nie do wyleczenia. Życie powstaje w macierzyństwie. Macierzyństwo jest nieodłącznie związane z jeszcze gorszym nałogiem uprawianym nie tylko przez ludzi, seksem. (a ten nałóg niesie z sobą wiele śmiertelnych zagrożeń, choćby AIDS , nie wspominając lżejszych, jak rzeżączka czy syfilis). Od długiego czasu słyszymy o tzw. świadomym macierzyństwie. Czyli takim jak świadomy alkoholizm. CBDU. (co było do udowodnienia). Dziękuję za przeczytanie mojej na trzecim schodku riposty. Na zakończenie tak miłych rozważań zapraszam do poczytania aforyzmów, opowiadanek, złotych myśli przysłanych do mnie. Odnośniki- różne.

Przeczytaj komentarze

  • Z tego co napisałeś, to zabawa w gronie rodzinnym była wyśmienita, a grypa jelitowa to wypadek. Czekamy jak zwykle z niecierpliwością na film z tej imprezy z nadzieją, że grypa Was ominie.

  • Zabawa rzeczywiście udana, dużo się jadło, dużo piło, jeszcze więcej śpiewało i tańczyło. Grzegorz o ubocznych skutkach imprezy nie będziemy na forum rozmawiać , bo to i przypadlość z tych mało “eleganckich” , a zresztą ja tam całe choróbsko dowiozłam do domu i sprawę załatwiałam w swojej toalecie. Czekamy na dalsze Jubileusze, pozdrawiam z Zielonej Góry. A tobie Grzegorz życzę dalszego rozwoju literackiego i niech Cię Orły pióra wspomagają coby kronika się pisała i nie tylko ta rodzinna .

Sylwester 2006

-02.01.2007

Minął ten dzień, jak co roku. Ze względu na nieprzewidywalną zmienną, jesienną aurę kończącą 2006 rok, zrezygnowaliśmy z wdrapania się na szczyt Chełmca i obserwowania fajerwerków z tej wysokości. Może nastąpi kiedyś łaskawy ostatni dzień roku oraz dopisze zdrowie i kondycja, abym mógł z rodziną pozwolić sobie na taką ekstrawagancję. Stali obserwatorzy tej strony wiedzą, że planuję to już od 2003 roku. Jak dotychczas nie spełniło się moje marzenie. Niepisanym obowiązkiem jest uczestniczyć w jakiejś zabawie z okazji minionych 365 dni. Jak policzyć, to mamy za sobą sporą ilość imprez. A były one i ciekawe, i wesołe, a też zdarzały się spędzone na białej sali przy oglądaniu zabaw innych przez szkło ekranu telewizyjnego. Od paru lat zadowalamy się z rodziną plenerową zabawą na deptaku przed ratuszem w Szczawnie-Zdroju. W porównaniu z podobną zabawą na wrocławskim czy też krakowskim rynku, ta wydaje się być bardzo kameralna . Z roku na rok przybywa entuzjastów tego miejsca do pożegnania mijającego i powitania nowego. Było przyjemnie i wesoło. Nie będę się rozwodził nad atrakcjami hulanek, zapraszam do obejrzenia skrótu z tej nocy. Zapraszam też każdego do podzielenia się wrażeniami ze swojego „sylwestra”. proszę przysyłać zdjęcia i opisy, a ja obrobię je i wstawię na tej stronie. Miejsca jest dużo.

Skoro mamy już 2007 rok to ze swej strony życzę wszystkim wszystkiego naj… , tego wszystkiego, o czym każdy z Was marzy.

Przeczytaj komentarze

  • CZEŚĆ!!

    To tak jakbyśmy tam z wami byli.Dzięki.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla całej rodziny.

    Irena i Jurek.

  • No, jakbym bawił sie razem z Wami. Pozdrawiam serdecznie i życzę, aby ten Nowy Rok spełnił wszelkie pokładane w nim nadzieje i był wystrzałowy {jak te obrazki obejrzane przed chwilą}. Pozdrawiam serdecznie

  • Pomimo iż imprezy na Wrocławskim rynku robione są z rozmachem, telewizją i dużą liczbą Policji, która wyznacza limit uczestników na tejże imprezie, to jednak wolę imprezę w Szczawnie, lepsza zabawa i lepszy nastrój. Powiem tak: telewizja kłamie i to ostro:) Wcale nie było tak fajnie, jak to widzieliście na ekranie telewizora w tvp2. No to jest właśnie Magia TV:)

  • Bardzo piękny film nakręciłeś, drogi Grzesiu, obejrzałam sobie z przyjemnością, wspominając bal. Po raz kolejny można się było przekonać, że nie ma to jak Sylwester na deptaku. Przy okazji dzięki za zyczenia świąteczne (rychło w czas, nie?), ale ostatnio nie mam głowy do latania po internecie. Ale mam nadzieję, że to nie powstrzyma twojej twórczości oryginalnej wielce… Czyta się super! Basia

  • Grzesiu,minął tydzień od Sylwestra a może i więcej,a ja z ogromną przyjemnością oglądałam waszą szampańską zabawę w SZCZAWNIE.Ja jak wiesz spędziłam tę noc e domciu na białej sali przed TV.Domyślam się ,ze Iza balowała na rynku we Wrocławiu.Wszędzie fajnie ale w domu najlepiej.Z noworocznym pozdrowieniem Anka i Andrzej

  • Dzięki za życzenia pozdrawiam bardzo mocno

  • Cześć Grzesiu!

    Byliśmy, a jakże z Wami. I nie tylko tam, ale to tajemnica. Dwa tygodnie
    z nowym rokiem już za nami, i co? Jesteśmy może trochę pesymistycznie nastawieni do tego co sie wokoło dzieje, ale jak mówi nie tylko Carlson (facet od stresu), po smutku przychodzi radośc i na to nie ma siły, a po radości znowu smutek i tak wkoło. Od tej mimiki – śmiech/płacz/śmiech tworzą się lekkie zmarszczki, które są dowodem przeżytych lat.
    I to uważamy za optymistyczne.
    Pozdrawiamy Was i “… nigdzie nie ma takich pięknych miejsc jak tu, nie dorówna Wałrzychowi żadne miasto…”

Życzenia na Boże Narodzenie 2006

-22.12.2006 r.

Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich moich znajomych i sympatyków tej strony.
Grzegorz alias „pesel53” wraz z rodziną.

choinka.jpg

I to by było na tyle, gdyby nie refleksje, jakie nachodzą mnie wraz ze zbliżającymi się świętami. A pojawiają się, bo aura pogodowa tych dni zaczyna przypominać deszczowe, styczniowe lato w Wollowong w Australii. Teraz tam jest około 25 stopni, tylko o 20 więcej niż tutaj. Zawsze ta różnica wynosiła circa 50. Tam 35, a u nas –15. Zauważyłem ( o jaki bystry ), że czas Narodzenia Pańskiego jest okazją do wymiany korespondencji między znajomymi i rodziną z życzeniami wszystkiego co najlepsze w duchu tejże pamiątki. Życzymy sobie wzajem przebaczenia, pogodzenia zwaśnionych, łask na nadchodzący Nowy Rok, obfitości materii, powodzenia w karierze i wiele, wiele innych, co każdy sobie życzy.

Wigilijny stół i wolne miejsce przy nim jest tego symbolem. Kartki świąteczne które przesyłamy, zawierają całą gamę życzeń, co zwalnia nas od intelektualnego wysiłku, aby samodzielnie coś wydumać i okraszone przesłać mniej lub bardziej przyjaznej osobie lub rodzince. Proszę nie myśleć, że do kogokolwiek mam jakieś zastrzeżenia, wszak sam też tak postępuję, ale refleksja mnie nachodzi i dzielę się nią z Wami jak opłatkiem. Postęp technologiczny, komercjalizacja wszystkiego, co nas otacza, pośpiech w dążeniu do nie wiadomo, czego są według mnie czynnikami, z którymi nie możemy sobie poradzić. Życzymy drugiemu to, co sami chcielibyśmy otrzymać. Nasza natura przecież nie jest tak altruistyczna, a wręcz przeciwnie egoistyczna. A zwłaszcza nas urodzonych i wychowanych w Polsce. Czemu w ciągu roku nie mamy skłonności do takich samych uczuć wobec bliźniego? (Retoryczne pytanie).

Ale cieszę się, że jest taki czas, w którym przypominamy sobie o tych, których znamy, tak jak 1 listopada pamiętamy, że obok nas żyli Ci, którym w tym dniu zapalamy znicze.

Ten czas przypomina dzieciństwo. Był to nasz najpiękniejszy okres w życiu i niech w głębi serca taki pozostanie, dzięki pamiątce Bożego Narodzenia. I niech tego nikt i nic nie przesłoni.

Był podobno taki czas, gdy do świątecznego stołu zasiadało w gronie rodzinnym całe drzewo genealogiczne, a ostatni goście wyjeżdżali z dworku grubo po Trzech Królach. Dziś nikogo nie stać na takie wizyty, choć w głębi duszy marzymy o ucieczce od dzisiejszych trosk. Dlatego też życzenia ułożone przez poetów, tak bardzo odpowiadają naszym marzeniom i przesyłamy je dalej podpisując się pod nimi. Ja w każdym razie tak samo czynię. Ciekaw jestem, jaka jest wasza opinia na ten temat. Wykrzesajcie z Siebie parę zdań w komentarzach.

Poczułbym się jak gospodarz takiej wieczerzy wigilijnej, gdzie każde wolne miejsce byłoby zajęte przez niespodziewanych gości. Zdobądźcie się na ten wysiłek.

Tu drobna uwaga. Stronę odwiedza około 60 osób miesięcznie. (słabo reklamowana) Dotychczas od 16 otrzymałem komentarze. W porównaniu z oglądalnością strony mojej córki – zakupy.ibex.pl – średnio 1500 osób dziennie podkreślam – dziennie, to strona pesel53.walbrzych.pl jest stroną elitarną, wręcz dla „wyższych sfer”.

Po tych krótkich rozważaniach jeszcze raz składam wraz z całą rodziną życzenia bożonarodzeniowe takie, jakie sami sobie życzymy i takie, jakie już od wielu znajomych i rodziny otrzymaliśmy.

A tak chciałem wysłać wszystkim niebanalne, technicznie urozmaicone, dowcipne, kolorowe, melodyjne, pachnące świątecznymi wypiekami, takie od szczerego serca. Niestety są takie nostalgiczne jak ja, podobny do pogody za oknem. Przepraszam.

Grzegorz vel Pesel53

Przeczytaj komentarze

  • Cześć !!

    Wszystkiego Najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia

    oraz samych pomyślnych i owocnych dni w Nowym Roku 2007

    życzą Jurek i Irena z Moniką i

    Mariuszem

  • Cześć !!

    Wygląda na to że bardzo jesteśmy zaganiani przez te święta,gdyż mało kto z nas ma czas na zaglądnięcie do komputera,co się odbija na komentarzach(a raczej ich brak)
    Ale głowa do góry , już w krótce po świętach i wrócimy do codzienności.
    Tak w nawiasie mówiąc ,też mnie nachodzą podobne reflekcje,
    szczególnie w okresie świąt i podobnych okazji,gdzie zwykle sięga się pamięcią do chwil przeżytych w dzieciństwie.
    (Zapach świeżej chinki,śnieg za oknem,wspólne kolędy no i nocą pasterka) Pozdrowienia .

    Jurek

  • Swięta mijają tak szybko,ale akumulatory naładowane świąteczną magią długo jeszcze będą nas trzymać w dobrym nastoju.Jutro Dzieci z Wnukami wrócą do swoich domów a my żyć będziemy wspomnieniami.Zdjęcia ze spotkań rodzinnych przypominać nam będą chwile ,które nie mogliśmy z Wami dzielić.Dobre nowiny o poczęciu w “made in Germany”napełniają nas radością.Chcielibyśmy aby Rok 2007 był tak radosny jak radosne były nasze wnuki podczas tegorocznych Swiąt.Życzymy wszystkim udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku 2007 Anka z Rodzinką

  • Lepiej późno, niż wcale…jak powiedział pewien facet. Oczywiście dziękujemy serdecznie za życzenia, nie zdążyłam wprawdzie odpisać, ale miałam zaszczyt złożyć je osobiście Wujkowi i całej Rodzince. W tym momencie pozostaje życzyć szampańskiej zabawy sylwestrowej oraz wszystkiego co najlepsze w Nowym, 2007 Roku. Póki co, kończę, bo przypłaciłam ten komentarz utratą surówki dla męża ( Majeczka wsypała do miski pół cukierniczki)

  • Ano żebyśmy dobrzy byli przez cały Rok, a nie tylko od Święta.
    Pozdrawiam Was Kochani już nie sama, bo z synkeim Michałkiem:))
    Do zobaczenia kiedyśtam.Całusy:*

  • Bardzo serdecznie dziękujemy za świąteczne życzenia a nasze przy odrobinie wyobraźni tez nie stracą na aktualności:
    “Staropolskim obyczajem, kiedy w Wilię gwiazda wstaje,
    Nowy Rok zaś cyfrę zmienia,wszyscy wszystkim ślą życzenia.
    Przy tej pięknej sposobności i ja życzę radości,
    Aby się darzyło, z roku na rok lepiej było.”

    Pozdrowienia dla całej Waszej Rodziny, do zobaczenia w potrzebie
    Marysia i Tomek

Ta strona powstała przy technicznej pomocy strony internetowe - ibex.pl. Wszelkie uwagi proszę wnosić w komentarzach lub pisać na info@pesel53.walbrzych.pl