Spotkanie z Melpomeną

Rzeczywistość niestety mija, a zatrzymać ją możemy tylko wirtualnie, poprzez rejestrację tego, co akurat uciekło. Co zatrzymamy dla nas samych i dla innych, a także dla potomnych, zależy od tego jak odebraliśmy to co nieuchronnie przeminęło z wiatrem i jaką techniką zobrazowaliśmy miniony czas. Najpowszechniej zapisujemy to wszystko w sercu za pomocą uczuć. Ten sposób jest niestety nie trwały i nie rzadko zmienia kolory wraz z mijającym czasem. To samo wydarzenie na świeżo może mieć oddźwięk nieprzyjemnego zmęczenia, a już po pół roku przybiera cechy bardzo wesołej i udanej zabawy. Często lubimy podbarwić opisywane sytuacje, a zwłaszcza, gdy główną malowaną słowem postacią stajemy się my, a tło nie związane z naszą osobą przyjmuje odbarwiony szary odcień. Już od zarania dziejów, człowiek pierwotny malował na ścianach jaskiń wydarzenia np. z polowań. Mógłbym tutaj przytoczyć całą historię rozwoju technicznego narzędzi do rejestracji tego, co mija i cały panteon ludzi nimi się posługujących. Malarstwo, poezja, literatura, muzyka, sztuka, fotografia, film to tylko główne kierunki trwałego uwieczniania przeżyć. Fantazja człowieka pozwoliła upamiętnić w ogólnym pojęciu obrazu, także rzeczywistość nierealną, wyimaginowaną, ale jednak niosącą przekaz doznań…. Po co rozwodzę się nad takim tematem? Odpowiedź jest następująca. W ostatnim czasie, pomimo marazmu dni zimowych bez wyraźnych atrybutów tychże, przeżyłem parę wydarzeń z pozoru banalnych. Odnalazłem w nich takie uczucia, którymi chciałbym się podzielić, czyli zobrazować je trwale. Jednym z ostatnich był w poprzednim wpisie wspomniany sylwester z przywitaniem Nowego Roku, którego obraz mogliście zobaczyć.
Początek roku jest zwyczajowo czasem pewnych postanowień, które przeważnie po miesiącu już nie są dotrzymywane. (Przykładowe rzucanie zawijanego w papierowe tutki tytoniu, albo zobowiązanie zmniejszonego spożycia spirytualiów). Reaktywująca swą aktywność, WMT* której członkami Małgosia i ja jesteśmy, postanowiła w bieżącym roku częściej obcować z Melpomeną. Spektakl współczesnej sztuki, tak jak wcześniej oglądane inne obrazy prezentowane na scenie naszego teatru, skądinąd bardzo zachwalane, we mnie wywołał negatywne doznania. Gra aktorów bardzo dobra i jako odtwórcy powierzonych ról stanęli na wysokości zadania. Tylko, że treść i tekst przepełnione w nadmiarze wulgaryzmami, wywołały we mnie uczucia podobne do bliskiej rozmowy z kimś o psującym się uzębieniu. To, że autor tak postrzega świat, a w tej scenie opisuje widzowi polskie boleści tylko za pomocą łajna, nie przekonują mnie do zachwycania się utworem. Jak wybieram się na wycieczkę, to zachwycam się pięknem krajobrazu, kwiatów, stworzeń żyjących w tej przestrzeni lub umartwiam się nad zeszpeconym widokiem nieprzemyślanej budowlanej inwestycji, czy też zniszczonym środowisku pozbawiającym łąkę kolorów. Natomiast nie jest moim marzeniem obwąchiwanie i oglądanie ekskrementów, które są w tym obszarze tak samo naturalne jak zapach żywicy w lesie. Od teatru oczekiwałbym podobnych doznań jak odbierane podczas turystycznej przygody. Nie jestem znawcą historii, ani literatury, ale wydaje mnie się, że i w dawnych a nawet zamierzchłych czasach, wulgaryzmy jako prymitywny sposób wyrażenia ludzkich frustracji, funkcjonował w życiu ludzi. Ale nie przypominam sobie, żeby klasycy ogólnie pojętej sztuki, a tym bardziej teatralnej, stosowali ten język jako bazę i podstawę przekazu obserwowanych dramatów ludzkich. Czuję się jako były nauczyciel i wychowawca przegrany z takim sposobem prezentacji wartości przekazywanych młodym oraz dojrzałym ludziom. Zamienienie miejscami głowy z częścią lędźwiową nigdy nie pokaże prawdziwego człowieka pomimo zapewne szlachetnego zamiaru wykorzystania takiego środka teatralnego przekazu. Wiem, że wielu nie zgodzi się z moją filozofią dotyczącą sztuki, ale na obronę mam do zaprezentowania przekaz teatralny o dorastaniu, dojrzewaniu i właśnie odpowiedzialności zapisany przeze mnie filmowo, a wykonany przez ludzi posługujących się w kontaktach z innymi tylko uczuciami i emocjami. Tutaj słowo mówione nie jest potrzebne.

*WMT- Wałbrzyska Mafia Towarzyska

Przeczytaj komentarze

  • Grzesiu, jak liczna jest Wałbrzyska Mafia Towarzyska? …Podobają mi się Wasze Noworoczne postanowienia. Dobrze, że macie TEATR w mieście. Ja muszę organizować wypady do teatru do miast oddalonych od Żor o kilkanaście kilometrów. I dlatego wśród moich postanowień nie ma częstych spotkań z Melpomeną. Co do wulgaryzmów to znasz mój pogląd na ten temat. Walczę z nimi w życiu codziennym. Dlatego podzielam Twoje zniesmaczenie. Pozdrawiam. Anka

  • Przez lata wtłaczano mi do głowy, że sztuka powinna nieść za sobą Prawdę, Dobro i Piękno. I to chyba jedna z niewielu rzeczy, które pamiętam ze szkoły…zapadło to jednak tak głęboko w mojej pamięci, że podpisuję się pod powyższym. A tak poza tym, to dziękuję za wszystko, również za dobre słowo…między wierszami.

Sylwester 2007

-07.01.2008 r.
Minął sylwester, strzeliły korki szampana, rozpoczął się Nowy 2008 rok. Czas leci jakby dokądś się spieszył. Mam nadzieję, że tak goni, aby wiosna umajona, czym prędzej zawitała. Bo chyba nie po to, aby jak najszybciej pozbyć się mojej osoby z tego padołu? Łudzę się, że nie o to idzie czwartemu wymiarowi. Każdy z nas w jakiś szczególny sposób przywitał kolejny nowy rok. Bo też taka tradycja w narodach, aby z odpowiednią oprawą to wydarzenie obejść. Tym razem z Małgosią i sympatykami i sympatyczkami pesla53 (znów odezwała się matka głupców – nadzieja) weszliśmy w ósmy rok drugiego tysiąclecia w atrakcyjnym zimowym otoczeniu gór karkonoskich. Teraz powinienem opisać te ośnieżone przestrzenie, oszronione krzewy i drzewa, poprószone dachy wiejskich zagród i gdzieniegdzie oświetlone nikłym światełkiem lampek choinkowych. Nie mam do takich zobrazowań talentu, więc nie będę Was zanudzał takimi szczegółami zwłaszcza, że wystarczy popatrzeć na zdjęcia w galerii z owego miejsca i tegoż czasu.
Atrakcją sylwestrowej prywatki była wielkość sali z centralnie ustawionym piecykiem kominkowym, gdzie po rozstawieniu stołu z pysznościami i „książkami”, zainstalowaniu nagłośnienia rodem z festiwalu w Jarocinie i rzutnika pod karaoke, a także ustawieniu przeze mnie oświetlenia i rejestratora wydarzeń tej nocy na taśmie klasyDV, zostało miejsca dla dwóch par tańczących o ile w czasie takich pląsów komuś nie przyszło do głowy przygotować coś ciepłego w aneksie kuchennym. A nad ranem, po zapełnieniu tej wolnej powierzchni pneumatycznymi miejscami noclegowymi już nie można było nawet dostać się do ostatnich zasobów literatury lekko schłodzonej. Ale zasady zobowiązują i stosując argumenty siły, zmieniliśmy kierunek snu naszego DJ Andrzeja w celu uzyskania dostępu do piwniczki i do siódmej rano czuwaliśmy nad snem sprawiedliwych prowadząc nocne rozmowy Polaków. Moja siła argumentów na temat kierowania się w życiu przez mężczyzn tylko uczuciem, a kobiet nawet nie ukrywanym wyrachowaniem, doprowadziło do ponownego zastosowania argumentu siły tym razem przez smacznie śpiącą Elę. Na szczęście śpiwór nie pozwolił zadać mi nokautującego kopniaka, za co jestem wdzięczny szwaczkom wykonującym to turystyczne wyposażenie. Po za tymi niestandardowymi sytuacjami, przebieg zabawy był zadowalający ogół, tak w każdym razie wszyscy z podkrążonymi oczyma zapewniali się nawzajem. Ja tam jestem usatysfakcjonowany. W końcu pośpiewałem, potańczyłem, co nieco wypiłem oraz mogłem popisać się nową kontrowersyjną teorią o życiu i to przy przemyconej przeze mnie muzyce z ulubionych lat trzydziestych.
Jak balowaliśmy prezentuję na ubarwionym w efekty specjalne filmiku będącym zapisem tych minionych godzin.

Przeczytaj komentarze

  • Jestem oczarowana Waszym pomysłem na zabawę sylwestrową. Podziwiam Was i Waszych znajomych. Cudowna zabawa, muzyka, śpiew, fajerwerki i ten nie udawany luz. Migawki filmowe porywają i pozytywnie nastrajają do świata.To prawdziwy TEATR, a aktorzy tacy naturalni i profesjonalni w tym co robią. Kiedy mnie chwyci chandra, włączę sobie ten filmik i na pewno poprawi mi to samopoczucie. Pozdrawiam i całuję.

    Zagrypiona Anka

  • Bawiłem sie wspaniale, oglądając to. Jesteś MISTRZEM. Dobrego nowego roku

  • Nooo… wykonanie kankana było oszałamiające! Reszta też. Gratulacje za dobór muzyki – taka właśnie powinna być na sylwestra, a nie jakieś smęty. Pozdrawiam mistrzów karaoke. I szczęśliwego Nowego Roku!

  • Pozdrawiam serdecznie w Nowym Roku. Gratuluję opisu – masz jednak jedyny w swoim rodzaju styl. I dlatego warto odwiedzać Twoją stronkę. Jeszcze raz pozdrawiam Ciebie i całą Rodzinkę

Zmień dowód na nowy

-28.12.2007 r.

Zbliża się koniec roku 2007, a tym samym kończą ważność odręcznie wypisane pesele w Waszych dowodach tożsamości. Jak zauważyliście w nagłówku, ja już wymieniłem na elegancko wydrukowany numer na mniej ekologicznym tworzywie. Ciekawe co jeszcze postęp cywilizacyjny zautomatyzuje w naszym życiu?

Pozdrawiam wszystkich sympatyków tej strony i życzę wszystkiego naj… w Nowym 2008 roku.

Grzegorz

Przeczytaj komentarze

  • Fajna grafika. Dzięki za życzenia noworoczne. My dołączamy się do życzeń Karinki i jej roztańczonej Rodzinki. Anka i Andrzej

  • Pogratulować tym, co mają wymianę dowodu za sobą, bo teraz w urzędzie istny “sajgon”, a zostały już tylko 3 miesiące, a potem – za kraty! Jako sympatyczka strony dziękuję za życzenia noworoczne i wzajemnie – niech wam fortuna sprzyja, zdrowie dopisuje, muza niech krąży w pobliżu, a kłopoty – precz! Niech wam się darzy, hej!
    Basia

  • Grzesiu!
    Czekamy na nowa stronę!!!

  • TAK GRZESIU, CZEKAMY NA NOWĄ STRONĘ……

    JUŻ CZAS…

Życzenia na Boże Narodzenie 2007

-24.12.2007 r.

Yerba Mate

-18.12.2007 r.
Grudniowe dni smutne jakoś takie. Słońce tylko w prognozie pogody. Od rana zapowiadają, że pojawią się przejaśnienia. Gdy słoneczko ma już, już wyjrzeć, to akurat zaczyna się zmierzchać. Niestety po 16 jest ciemno. I co tu robić? Łazić z podartym przez wiatr parasolem nie ma sensu, bo leczenie grypy rzuca nieprzyjemne podejrzenie na producentów drobiu. Najchętniej zapadłbym w sen zimowy aż do samej wiosny niczym niedźwiedź grizzly. W końcu tuszą trochę przypominam takiego. A żebym jeszcze lepiej się poczuł, to musiałbym coś smacznego zgryzlić, na zakąskę. Wtedy byłaby pełnia zwierzęcego szczęścia. Niestety zamiast śnić o wiosence, muszę szukać substytutów prowadzących me zmysły ku nirwanie. I zdziwicie się, znalazłem. Zamykam oczy i słucham z zafascynowaniem muzyki i śpiewu z lat trzydziestych. A dla zmysłu powonienia i smaku odkryłem herbatę „Yerba mate”. Osobiście z zapachu przypomina mi siano w stodole w gospodarstwie rodziców Jadzi, gdy jako jedenastolatek spędzałem tam wakacje. Podobną, acz trochę mniej intensywną woń czułem w sąsieku, u Asi i Ludwika w Gorcach.
Gdy tak z zamkniętymi oczyma popijam ową Yerba Matę, to na podniebieniu wyczuwam goryczkę palonych skrętów z liści gruszy, wiśni i jabłoni. I oczywiście wracają we wspomnieniach lata poniżej pierwszej dziesiątki. Lanie od mamy za palenie papierosów i przeprosiny skrzywdzonego dziecka, które zawczasu nie powiedziało o prawdziwej zawartości cygar, wspominam z rozrzewnieniem. Smak tegoż naparu przypomina mi wigilijny kompot z suszu śliwkowo jabłkowego, tak bardzo uwielbianego przeze mnie przy tej jedynej swego rodzaju kolacji. Na samą myśl o tej wieczerzy serducho się raduje i w jakimś drobnym stopniu grudniowy smuteczek zanika. A na dodatek z instrukcji obsługi tytułowej herbaty dowiaduję się o super oddziaływaniu tego ekstraktu na organizm ludzki. Mam, więc nadzieję na pozytywne działanie tego dobrodziejstwa na moje obolałe szczątki. Obserwując w telewizji siorbiącego bez przerwy te ziółka Wojciecha Cejrowskiego zakładam, iż mówi prawdę o zbawiennym skutku tego płynu w środowisku Indian. Pewnie kolor skóry nie ma znaczenia na efekt trawienia. Polecam choćby z tego jedynego powodu, że przygotowanie tego napitku w pewnym sensie przypomina rytuał gromadzenia się przy lekturze dobrych i wytrawnych książek, gdzie odpowiednie naczynia nadają smak i sens czytelnictwu. Sprawdźcie sami i podzielcie się swoimi doznaniami. Oto adres gdzie bez problemu dowiecie się o możliwościach tego specyfiku – Forum Yerba Mate i możliwościach jego pozyskania – www.yerbamatestore.pl

Przeczytaj komentarze

  • No to już pachnie reklamą, ale w sumie wpis świadczy o wpadaniu w melancholijny nastrój świąteczny. Życzę, aby te wspomnienia, o których napisałeś, a także te, które są w Twojej pamięci towarzyszyły Ci przez świąteczny czas, napełniając go ciepłem i pozytywnymi wzruszeniami. RADOSNYCH ŚWIĄT!!!

  • Lubimy wracać wspomnieniami do dzieciństwa, a jeśli picie takiej herbatki pomaga, to warto ją pić. Święta w gronie rodzinnym to jedno z najpiękniejszych przeżyć -to wspomnienie tych chwil, które przemijają, a jednak ciągle napełniają nas ciepłem, spokojem i miłością. Lubię wspominać wigilię w domu rodzinnym. Mama,Tato, Andrzej, Basia, Grzesiu, Asia i ja,;rano zupa mleczna, po południu śledź w śmietanie i ziemniaki w mundurkach, a wieczorem kolacja, kolędy śpiewane na głosy, pomarańcza i szara reneta od Aniołka.To moje wspomnienia – Domu Rodzinnego w wigilię Bożego Narodzenia. Oby nasze dzieci i wnuki miały co wspominać i wzruszać się będąc w podeszłym wieku. POGODNYCH, SPOKOJNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA wszystkim czytelnikom tej strony życzą Anka i Andrzej

Ta strona powstała przy technicznej pomocy strony internetowe - ibex.pl. Wszelkie uwagi proszę wnosić w komentarzach lub pisać na info@pesel53.walbrzych.pl