Stół

Skalny Stół
Urodziny, imieniny, spotkania w gronie tradycyjnie obchodzimy przy stole. Stole zastawionym czym chata bogata i okraszonym szkłem, które od wieloleci przeważnie otrzymywałem jako podstawa prezentu od moich gości. Skoro takie podarki dostawałem, wnioskuję iż nie traktowano mnie jako pacjenta specyficznego oddziału szpitalnego, chyba że był to chytry i złośliwy plan… . Tę ewentualność z całą powagą i stanowczością wykluczam. Obchody moich 6 lat na niwie i łonie Internetu przy okazji przeżytych 56 obiegów Ziemi dookoła Słońca, przebiegły podobnie do nadchodzących uroczystości 4 czerwca. Życzenia złożyli wszyscy pamiętający o mnie, ale zabrakło chętnych do osobistego ze mną stuknięcia się szkłem przy stole. Czyżbym wykazywał „niezdrowe” objawy? Chyba nie, bo czuję się zdrowo pomimo krągłych kształtów, a które zawdzięczam wieloletniemu niepaleniu, przyjemnemu odżywianiu oraz niestronieniu od bożych napitków. Zaczynam natomiast podejrzewać iż wszechobecne straszenie kryzysem, świńską grypą, brakiem deficytu budżetowego, rewizjonizmem niemieckim wywołał niechęć do zbyt bliskich kontaktów. Zjawisko to zaskoczyło mnie totalnie. Podobnie wielu obywateli RP zostało zadziwionych nową propozycją świętowania dwudziestolecia wolności gumowymi fajerwerkami z efektem pieprznym.
Ktoś kiedyś powiedział, że historia lubi się powtarzać, czyli toczyć się kołem, a może odwrotnie. Zacząłem przeglądać archiwalne fotki i kadry „WKR-a”* określenie użyte przez szwagra Darka i …, i obrazki te zaczęły tworzyć całkiem ciekawą historię, historię naszego domowego stołu. Teraz powinienem ją zaprezentować, ale jest tego materiału dość sporo i minie jakiś czas zanim to poukładam i zaprezentuję. Może wtedy wnioski nasuną się same, co może być przyczyną takiego stanu rzeczy.
A, że życie nie lubi próżni, a ja braku prezentów w takim dniu, więc postanowiłem się obdarować wycieczką dokądkolwiek. Po wyruszeniu samochodem zadawałem Małgosi pytania lewo, prawo czy prosto i tak dojechaliśmy do przełęczy Okraj. Miejsce już dwa lata temu dwukrotnie nawiedzone przez nas, ale nomen omen pozostał niezbadany szlak na „Skalny Stół” będący szczytem Kowarskiego Grzbietu obok szlaku wiodącego na Śnieżkę. Dotarcie tam nie stanowiło większego problemu, pomimo braku właściwego odzienia na tak wysokogórską ekspedycję. Na szczęście zawsze mamy na wycieczki dobre obuwie. Półlitrowa butelka z wodą była całym naszym wiktem, co i tak szczęśliwie wystarczało od strumienia do strumienia. Piękna słoneczna pogoda sprzyjała dalszej wędrówce, którą podjęliśmy w stronę powrotną nakazanym obejściem przez Budniki, dlatego że szlak po wspomnianym Grzbiecie Kowarskim, do 31 maja jest zamknięty. Porządni turyści do jakich się zaliczamy (tak myślę) nie łamią górskich przepisów i … i całe szczęście, że mrok o tej porze roku zapada późno. Przebieg naszej marszruty w górę, w dół, pod górę i znów w dół prezentuje trasa i wykres wysokości zarejestrowany zeszłorocznym prezentem, ustrojstwem z GPS-em.

Obrazy, którymi poniżej się chwalę nie powalają, bo ani rejestrator, ani sprzęt do zapisu widoków, nie są wstanie tego, co tam widać, przedstawić. Ale od czego jest wyobraźnia, proszę nią wspomóc ogląd. Serdecznie zapraszam i tak samo pozdrawiam.
Grzegorz.

*WKR- Wielki Kronikarz Rodzinny.

Przeczytaj komentarze

  • Spodobał mi się sposób na obchodzenie urodzin na górskich szlakach. Zazdroszczę Wam kondycji. Z turystycznym pozdrowieniem. Anka

Ta strona powstała przy technicznej pomocy strony internetowe - ibex.pl. Wszelkie uwagi proszę wnosić w komentarzach lub pisać na info@pesel53.walbrzych.pl