Wielkie oczy

oczy
W życiu, co rusz robimy wielkie oczy na dziwy, z którymi mamy do czynienia prawie każdego dnia. Najczęściej jednak wybałuszamy oczy z przestrachu, bo dzień w dzień jesteśmy notorycznie porażani różnymi, już nie lokalnymi, ale światowymi kataklizmami. Jaki wniosek? To właśnie strach ma wielkie oczy, jak głosi przysłowie. Gdy wspominam swoje dzieciństwo, nic mi nie było straszne. Wspomnienia, co wtedy wyczyniałem na przysłowiowym podwórku, wywołują we mnie samym niedowierzanie, że mogłem być tak nieroztropny. Każdego wieczoru byłem mocno zdziwiony wyrażanym lękiem i obawami mamy. Ale jak wnioskuję, mały byłem to i małe oczka miałem. Po latach człowiek, czyli ja urosłem, a wraz ze mną oczy. I niestety, bojaźń stała się nierozłączną towarzyszką życia. Już samo oglądanie ekstremalnych wyczynów młodych „akrobatów” przed przedwczesnym potencjalnym zejściem, przyprawia mnie o paraliż układu kinetycznego organizmu. Ciągła walka wspomnień i dzisiejszych obaw, obfituje w codzienne modlitewne podziękowanie za dar życia do tej pory. Akurat rozpoczął się okres Wielkiego Postu. Czas refleksji i przymrużenia powiek. Czas postanowień. Jakiegoż jednak dostałem wytrzeszczu, gdy Małgosia zaproponowała mi na okres czterdziestodniowy wyrzec się jedynego daru bożego, jakim jest cudownie przemieniona woda w … . Tak wielkie oczy, to mi chyba do samej Wielkiej Nocy zostaną.
Pozdrawiam wszystkich postanawiających się zmienić.
Grzegorz

Wielkie oko
Na koniec tych wielkopostnych rozważań proponuję jeszcze coś z mojej licentia poetica .

Miałem

Miałem życia sens
Zniknął niespodzianie
Co mam robić z sobą
Zadałem pytanie
Kto mi wskaże drogę
Gdzie cel mej podróży
kto mym przyjacielem,
a kto źle mi wróży.
Jedno wydarzenie,
Jeden grzech paskudny
Nie mam towarzyszy
Świat stał się już nudny.
Może psa dziś kupię
Mam przecież pieniądze
czy wiarę odzyskam
i życiowe żądze?
Albo też przygarnę kota
Co będzie się łasił
czy powróci cnota
I wyrzut sumienia zgasi ?
Nic mi nie pomoże
w moim utrapieniu
Czas się już pomodlić
W ciszy i skupieniu.

Przeczytaj komentarze

  • Początek tak poważny, zmuszający do refleksji. Sama wróciłam do lat dziecięcych …Bałam się tylko czarnej wołgi, ale na podwórku jej nie było. Gdy oczami wyobraźni ujrzałam Twój wytrzeszcz oczu na czterdziestodniowy okres abstynencji nie mogłam powstrzymać się od śmiechu…Trzymaj się Grzesiu, to tylko kilka tygodni. Ale jak będzie smakowało później…Wiersz jak zwykle czyta się z przyjemnością i mimo „wytrzeszczu oczu” nie czuć w nim nuty pesymistycznej….Psa nie kupuj, bo to za dużo obowiązków…

  • Łączę się z Wujkiem w postanowieniu, choć do końca w zasadzie nie wiadomo, czy zostało ono uwewnętrznione u autora, czy jedynym śladem po nim pozostał wytrzeszcz… Trzeba będzie to sprawdzić!

  • Grzesiu! To niemożliwe! Wody przemienionej w dar Boży nie można? To już nie wystarczy zrezygnować z mięs? Jak patrzyłam na ten zapis, to mi gałki mało nie wypadły. Oczne.
    Wiersze cudne…

Ta strona powstała przy technicznej pomocy strony internetowe - ibex.pl. Wszelkie uwagi proszę wnosić w komentarzach lub pisać na info@pesel53.walbrzych.pl