Spotkanie pod psem

Zimowe spotkanie znajomych na łonie natury jest ze wszech miar godne polecenia. Rozgrzewający grzaniec z paru litrów domowego winka, a na większy mróz, dobra polska wódeczka, potem zafałszowany śpiew ochrypłych gardeł i lekko kopcący piecyk, to wspomnienie na długi czas. Piękne zimowe pejzaże, spacer nocny w kilkunastostopniowym mrozie, poranna szadź, toaleta w szklance wody i fizjologia w brzozowym zagajniku, to momenty, które ciężko doświadczyć w miejskim zgiełku.
I mógłbym zakończyć to miłe wspomnienie, gdyby nie jeden drobiazg. Otóż 75% uczestników tego spotkania jest właścicielami, jak to oni mówią i nie tylko oni, największego przyjaciela człowieka czyli psa. Na naszym zjeździe połowa kompani miała swoje pieski. Nie żeby komuś przeszkadzały, ale chodzenie z rękoma do góry nie jest dla mnie osobiście wygodne (zawsze mam obawy, że moje kosteczki rąk mogłyby jakiejkolwiek psinie zasmakować – to trauma z dzieciństwa, nic na to nie poradzę).
W związku z tak miłym („miłym inaczej” dla mnie ) towarzystwem, rozmowy toczyły się miedzy innymi o przyjaciołach Homo sapiens. Nie obyło się bez próby obdarowania mojej rodzinki pięknym z rasy, lekko zabiedzonym wiejskim stróżem dobytku gospodarzy, którzy schodząc z tego świata nie pomyśleli o przyszłości owej psiny. Nawet zwiększona dawka spirytualiów nie zmieniła mej odmowy, choć w tym stanie wkładałem moje nagie dłonie do pyska jednego z pupilków. Na każdy humanitarny argument znalazłem wielokrotnie więcej powodów, aby nie zostać posiadaczem tak mile żebrzącej o kawałek czegoś strawnego, istoty. Spróbuję wyłuszczyć przedstawiane mnie i mojej połowicy argumenty za byciem przyjacielem psa, oraz moje osobiste powody, aby nie stać się niewolnikiem jakiejś tam rasy. Zrobię to w formie tabeli, aby widoczne były szale wagi za i przeciw.


Argumenty za Argumenty przeciw
Pies najlepszym przyjacielem człowieka Wolę przyjaciół , których nie muszę przywoływać gwizdem

miło jest wrócić do domu, gdy to wierne stworzenie czeka i wita Cię entuzjastycznie *2

nie znoszę, gdy rozmówca posługuje się jedną zgłoską w wielorakiej odmianie intonacji. Nie nadaję się do nauki tego języka zwłaszcza, że nie zauważyłem nigdzie słownika tej mowy.
spacer z psem jako wymówka, aby wyskoczyć z domu po piwo *2 nie lubię być niezrozumiałym, co mówię do przyjaciela (lleżeć , a on skacze mi do gardła,że niby chce mnie pocałować).
odczuwa emocje właściciela i jest dla niego otuchą *3 Pieski nie mają w zwyczaju samodzielnie myć ząbków, a jak widziałem jak bardzo lubią się całować ze swoimi właścicielami.
nie pyskuje i nie mówi przykrych słów, a słucha *5 Widziałem (do dzis mam torsje) jak owe stworzenia na spacerkach nie tylko obwąchują pozostałości po swoich ziomkach, ale nawet lizały to ( znowu mną rzuca……) Patrz punkt wyżej.
Pies szczerze i szybko wyraża swe uczucia *6 Nie jestem pedantem, ale codzienne oczyszczanie odzieży z efektu linienia nie byłoby czynnością do której bym się przyzwyczaił.
Nie lubię wdeptywać pod moim garażem w coś pieskiego (przez to sąsiedzi nie zyskują u mnie sympatii) Nie słyszałem, aby ktoś nauczył te „mądre” stworzenie do korzystania ze zdobyczy cywilizacji w zakresie fizjologii.
Nie starczyłoby mi cierpliwości na nauczenie „mej” pociechy, aby w czasie nieobecności domowników nie zjadał kapci, rękawiczek lub innych dóbr np. tapety lub drzwi.
Pies, jak każde stworzenie boże zbudowane z krwi i kości, ulega i wypadkom, i chorobom, a nie znam żadnej formy składki zdrowotnej dla w/w potencjalnego pacjenta. (weterynarz też człowiek i chce godnie żyć) .
Za pieska trzeba zapłacić podatek, a przecież ta domowa maskotka nigdy nie splami się pracą ( no chyba, że nocne wyszczekiwania budzące wszystkich wokół uznamy jako stróżowanie naszego dobytku.)
Trzeba jeszcze zapłacić za obowiązkowe szczepienia i kupować specjalne bilety wcale nie ulgowe (choć to istota jak dziecko-nic nie rozumie i nie umie mówić, tylko szczeka na każdy mundur,a w szczególności listonosza. )

W miarę nachodzenia mnie nowych kontrargumentów, będę uzupełniał tabelę z prawej strony. Wszystkich, którzy się ze mna nie zgadzają , a mają lepsze argumenty niż tylko „jesteś głupi” proszę o wpis, może lewa szala przeważy (w co osobiście wątpię).

Pozdrawiam i czekam Grzegorz-pesel53

P.S. (może tym tematem sprowokuję do kontaktu ze mną)

Oto i pierwsze komentarze: 6.02.06

1.MF napisał :Czytalem , widziałem , jest dowcipna ,choć jako właściciel psa nie zgadzam się z argumentacją” (brak argumentów do wpisania do tabeli – przyp.Grześ))

2.AN napisała: „Ubawiłam się czytając twoją stronkę……………Co do twoich uwag na temat psów to się zgadzam z nimi .Zwłaszcza gdy mam obok Dolara.Ale nie wyrzucę starego psa z domu.I miło jest wrócić do domu gdy to wierne stworzenie czeka i wita Cię entuzjastycznie.Drugi plus zwłaszcza dla Andrzeja to to,że ma wymówkę, gdy chce wpaść do Żabki po piwo.Stwierdza, że musi wyjść z Dolarem na spacer i wraca sam z puszkami piwa bez psa.To tylko te dwa plusy.A tak to same KŁOPOTY.” (wpisuję dwa argumenty za)

7.02.06

3.AD przysłał: „…….A propos psów: nie jestem popier….. wielbicielem tych zwierząt, jak np. V. V, czy J. Z, ale nieraz jak masz problem i wszyscy naokoło patrzą na Ciebie krzywo, on jeden jest niezmiennie z Tobą, bo czuje Twoje emocje. Po pogrzebie Romka nasza Buffy pierwszy raz nie rzuciła sie na nas przy powitaniu, tylko podeszła najpierw do Iv. , a później do mnie i smutno przytuliła się do każdego z nas. To nie jest zmyślone.”

4.Grześ- nie jestem wrogiem psów ani tym bardziej ich włascicieli, nawet się z nimi przyjaźnię(właścicielami oczywiście), a nawet mam paru właścicieli psów w rodzinie. Nie zamierzam nikogo zniechęcać do tej miłości.

5.WF dodała: „nie pyskuje i nie mówi przykrych słów, a słucha” (oszczędna w wypowiedzi-przyp. Grześ)

10.02.06

6.E.S. napisała w liście: „Bardzo fajnie napisane, z humorem. Jestem przyjacielem zwierząt. Pies jest wstanie wyrazić więcej swoim ogonem w minutę, niż jego Pan słowami przez całe godziny. Myślę, że los zwierzaków jest nierozerwalnie związany z losem człowieka. Ze wszystkich zwierząt, jeden człowiek umie się śmiać, choć on właśnie ma najmniej powodów.”

.

Sylwester 2005

-01.01.2006 r.

Sylwestra obchodziliśmy już po raz czwarty na deptaku w Szczawnie Zdroju.
Atmosfera jak zawsze bardzo miła i godna polecenia dla wszystkich, którym sale balowe nie imponują.
Poniższe obrazki i tak nie oddają tego nastroju, ale zobaczcie je.
Wszystkim życzę w nowym 2006 roku zdrowia i pieniędzy, bo podobno wszystko inne można sobie kupić.

Poprzednie Sylwestry znajdą się do wglądu w archiwum. ( trochę cierpliwości, muszę to wszystko uporządkować. )
.

Boże Narodzenie 2005

23.12.2005 r.

Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich moich znajomych i sympatyków tej strony.


Pozdrawiam
Grzegorz z rodziną
.

Remont strony – rok 2005

30.10.2005 r.
Strona Pesel53 w zamyśle miała być takim miejscem w nowoczesnym zinformatyzowanym społeczeństwie, jakim jest już nasz kraj, w którym półwieczni obywatele mogliby spokojnie, bez obaw pochwalić się lub umówić na obchodzenie jubileuszu swego dnia urodzenia. 50 – tka miała być tylko pretekstem do komunikacji znajomych i mniej znajomych, którzy w tym wieku albo są ciężko zapracowani, albo osamotnieni, albo nie mają pomysłu na spędzenie wolnego czasu.
Jak się okazało ten dzień, w którym powinniśmy się poczuć dumni z tej liczby przeżytych lat, jest dla wielu z nas bardzo stresujący i wręcz wstydzimy się, że czas nas nie oszczędził i zestarzeliśmy się . Moim zdaniem jest to bardzo nie optymistyczne podejście. W to następne półwiecze powinno nam iść łatwiej, albowiem jesteśmy wyposażeni w bogaty bagaż doświadczeń i ze zrozumiałych względów nie popełnimy już żadnych poważnych błędów.
Dwa i pół roku nie otrzymałem żadnej przesyłki tekstu czy też zdjęć, które z chęcią zamieściłbym na tej stronie. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Jedynym wytłumaczeniem, jakie znajduję to, że tak stare tetryki są jeszcze leniwsi i bez fantazji niż ja.(moje lenistwo widać przy remoncie tej strony- pół roku bez ruchu)
Wniosek nasuwa się następujący: utrzymywanie strony jubileuszowej nie ma sensu. Zmieniam ją na formę modnego w świecie internautów bloga, czyli coś w rodzaju ogólnie dostępnego pamiętnika. Będę starał się przedstawiać miłe dla mnie przeżycia z ciekawych dla mnie dni. Przy okazji prezentować zamierzam swoją filozofię, jaką kieruję się w swoim życiu. Mam nadzieję, że będę kontrowersyjny, co zaowocuje dyskusją z nie zgadzającymi się ze mną.
Wszystkich, którzy interesują się poczynaniami na mojej stronie zachęcam do podpowiadania mi, jakim tematem mógłbym się zająć, aby kogoś wkurzyć.
Przypominam mój adres do korespondencji.

info@pesel53.walbrzych.pl

Pozdrawiam Grześ

Ta strona powstała przy technicznej pomocy strony internetowe - ibex.pl. Wszelkie uwagi proszę wnosić w komentarzach lub pisać na info@pesel53.walbrzych.pl