Wielki Tydzień

-06.04.2007 r.
wit_009.jpg

Wielki Tydzień zakończony Świętem Wielkiej Nocy jest tym czasem, na który oczekujemy z mniej lub bardziej czytelną refleksją, a niekiedy i z wewnętrznym niepokojem. Każdy z nas zastanawia się nad swym bytem, bo te dni są przypomnieniem sensu wiary chrześcijan. Z okazji tego święta składamy sobie wzajemnie życzenia, więc i ja składam życzenia, aby Zmartwychwstanie Chrystusa odbywało się w moim i Waszych sercach codziennie, a nie tylko w te ustalone kalendarzem dni. Życzę spotkania się z Tajemnicą Pustego Grobu, znalezienia Odwagi takiej samej jak u Weroniki i Miłości wzorowanej na Maryi. Tego życzę sobie i Wam sympatykom tej strony.

Grzegorz

Przeczytaj komentarze

  • Również życzymy wszystkiego najlepszego i zdrowych i wesołych świąt Wielkiej Nocy. Jurek i Irena

  • Życzę spokojnych, radosnych i błogosławionych tych Świąt. Poniedziałek oczywiście… niech nie będzie suchy. A poza tym – aby to co robisz przynosiło Tobie i Twoim bliskim wiele radości Jeszcze raz serdecznie dziękuje za okazaną dotąd “początkującemu” pomoc.

  • Zyczenia Radosnych Świąt Wielkanocnych wypełnionych nadzieją budzącej się do życia wiosny i wiarą w sens życia.Pogody w sercu i radości płynącej z faktu Zmartwychwstania Pańskiego ,,, oraz smacznego Święconego w gronie najbliższych osób szczerze życzą Anka,Andrzej,Karina ,Jacek ,Sara i Robercik

  • Dziękuję za życzenia.
    Życzę Panu i całej Pana rodzinie dużo zdrowia, szczęścia i spokoju, a także smacznego śniadania wielkanocnego oraz nie za nadto mokrego dyngusa.

    Pozdrawiam!

  • Ela – Wielka Sobota

    Chciałoby się, aby Ten Czas był dla nas wszystkich przypomnieniem, że żyjemy tylko chwilę i warto ten czas dobrze wykorzystać. Tego własnie życzę autorom strony, jak i odwiedzającym, oraz sobie samej.
    Pamietajmy, aby częściej w gronie przyjaciół śmiać sie do rozpuku,
    problemy pozostawiać za drzwiami domu, a w sercu przechowywać jedynie dobre wspomnienia i twórcze mysli.
    Szczęścia więc i miłosci.

  • Zdrowia szczęścia humoru dobrego. A przy tym wszystkim stołu bogatego. Mokrego dyngusa smacznego jajka. Niech te święta będą jak bajka.

Kaczki

-16.03.2007 r.
Czwarta nad ranem…, a sen nie chce przyjść. Zaśpiewałbym bluesa, ale… . Oj ponarzekałbym trochę tak dla lepszego samopoczucia. Już nawet wypisałem swoje pretensje, jakie mam do kończącej się zimy, do polityki, do niektórych zwierzątek, chmurek na niebie, do dziur w jezdni, do siebie. Ale „autocenzura” mojej żony zakazała publikacji tak szkodliwych treści. Wyrażane opinie o otaczającym świecie mogą być tylko optymistyczne.
Skoro słoneczko cieplej zaświeciło, a powiew świeżego powietrza gdzieniegdzie miesza się z przyjemnym aromatem dymu z ogniska, które rozpalił jakiś nadgorliwy i niecierpliwy działkowicz. Skoro ziemia na ścieżkach nie jest błotnista i nieśmiało zieleń traw nabiera żywszej barwy, a gałęzie obrzmiewają zalążkami pąków, czas przeprowadzić rekonesans środowiska w bliskiej okolicy. Krótki spacer do Szczawna – Zdroju na skróty, czyli przez Wzgórze Gedymina, przypomina nam o jeszcze jednym ważnym aspekcie przychodzącej wiosny. Czas zalotów i kojarzenia się w pary (a mam na myśli tylko pary hetero) na przykładzie kaczek pływających po stawie (tylko proszę bez żadnych politycznych aluzji), które zarejestrowaliśmy kamerą, wywołał wspomnienie minionych lat. A będzie to ponad 35 z hakiem.


Ten obrazek natchnął nas optymizmem, że przyroda poradzi sobie z każdym problemem. Miłość zostawmy działaniu natury, a my starzy i młodzi tylko ją pielęgnujmy, tak samo jak potrafimy pielęgnować kwiatki, że nie wspomnę o nadgorliwej opiece nad innymi istotami. Ale schodząc na ziemię, zaczynam przeglądać mapy i przygotowuję na tę wiosnę, lato i jesień plany wypraw i eskapad. Zamierzam uskutecznić takie, aby nie tylko nacieszyć zmysły, ale przy tej okazji tak uszczuplić moja okrągłą figurę, żeby następna zima miała gdzie odkładać niezbędne (a może zbędne?) zapasy tłuszczu. Czego i Wam wszystkim tego samego życzę.
Grzegorz

Przeczytaj komentarze

  • Wspaniale!!!!.My też zaczynamy planować wakacyjne wypady. Kaczuszki urocze. Ciepło się robi na sercu. Masz rację,ten obrazek napawa nas optymizmem….chciałoby się duszyczce do raju….Całusy dla przecierających szlaki turystczne. My też wyruszymy wkrótce na wędrówkę i na szlak,… tam przyroda na nas czeka,lasy ,góry,rzeka…Z turystcznym pozdrowieniem Anka i Andrzej

  • Och ,biedne kaczuszki-kuperki im zmarzną.Wiosna się pogniewała – Marzanny nie wolno ani palić , ani topić,więc Pani Zima postanowiła pozostać z nami.Wiosenno zimowe pozdrowienia Anka

  • Witam!Już widzę to zdziwienie…cóż, jedną z zalet siedzenia w pracy po jedenaście godzin jest właśnie nadrabianie zaległości.Przeczytałam trzy książki teraz czas na Pesel53…
    odnosząc się do bieżącego tematu- wiosny (chociaż dzisiejsza aura wcale na nią nie wskazuje – jednak jestem cierpliwa)patrząc na te piękne widoki, chciałoby się gdzieś pójść, zaczerpnąć świeżego powietrza (niekoniecznie nasyconego ołowiem).Dlatego mam prośbę żeby przy planowaniu następnej wyprawy na łono natury, miał Tato na względzie,krótkie jeszcze, nogi swojego wnuka- to chętnie się na taką wycieczkę wybierzemy…Co Tato na to…?
    P.S oczywiście pomysł na tą stronę super, szczególnie zdjęcia i filmy no i przemyślenia też…ślad dla potomnych…

  • No i kaczki dały POPiS. Chyba dostały cynk od UOP, że są nagrywane.

  • Superaste. Niby takie małe kaczuszki, a tyle refleksji. Pozdrawiam

Menu

-03.03.2007 r.
Nie spodziewałem się tak „spontanicznej” reakcji na temat „mojej teorii”. Jedyny komentarz siostry, notabene matematyczki, która nie zrozumiała „trójkątury koła”. Aniu odsyłam Cię do zagadnienia „kwadratury koła”. Tego zagadnienia jeszcze nikt nie rozwiązał. A po za tym poczta pusta. Znajduję parę powodów, dlaczego jest taki odzew ( a miałem nadzieję na ostrą wymianę poglądów).
Po pierwsze: brak zdjęć czy też filmu, spowodował zamknięcie wpisu, bo nie ma co obejrzeć, a czytać to nie będę, bo za długie. (dotyczy przeważnie „oglądaczy”, a mam na myśli fanów seriali).
Po drugie: co to za dyrdymały? Facetowi coś z głowy jeszcze nie wyparowało, nie ma po co angażować się w jakieś niedorzeczne dyskusje. Niech wytrzeźwieje i zacznie coś sensownego pisać, a jak nie, to lepiej niech nie pisze.
Po trzecie: długość życia zawsze kojarzy się z efektem końcowym, czyli ze śmiercią, a to dla większości społeczeństwa temat tabu, a zwłaszcza, jeśli chodzi o własny zgon. Takie podejście wygląda mi na straszną obłudę. Wesolutko wyśpiewujemy sto lat, nawet dośpiewywujemy o trafieniu piorunem tych, co nie chcą toastu wznieść, a przecież określamy w ten sposób granicę ( przeważnie jubilata), żeby nie daj Bóg szczęśliwie ją przekroczył. Hipokryzja na najwyższym poziomie. Nawet lubimy jak to nam śpiewają, ale widać, że przesłanie to nie dociera do naszej świadomości. Przecież tak naprawdę uczestnicy takich biesiad życzą sobie nawzajem śmierci. Moim zdaniem to dobrze, że nie jesteśmy nieśmiertelni, bo co byśmy śpiewali solenizantom i jubilatom. Mam nadzieję, że tym stwierdzeniem wywołam oburzenie tych, co do tego miejsca doczytali.
Po czwarte: od Mariana dowiedziałem się, że kiedyś o podobnej teorii czytał w jakimś czasopiśmie popularnonaukowym. W takim razie ze Sztokholmu nici, a dodatkowo wynika, że nie jestem odkrywczy, a nawet plagiator. Szkoda, a tak czekałem na konkretne argumenty i kontry, wszak taki był zamysł prowadzenia tej strony wyrażony w expose we wpisie „Remont strony „.
Widać temat nie przyjął się, więc nie będę rozwijał tej teorii, pomimo zebranej dość sporej ilości dowodów. I wcale nie chodzi o osobiste.
Zauważyłem niepokojące mnie zjawisko warczenia. Nie chodzi o samochód, tylko o pary z długim, a także nawet z krótkim stażem małżeńskim. Zapatrzony w Małgosię i jej poczynania względem mojej skromnej osoby, byłem głuchy na te procesy otaczające nas zewsząd.
Statystyki zatrważająco potwierdzają moje obserwacje. Wzrost rozwodów będących rozwiązaniem problemów wcześniej zaślepionych partnerów, jest przyczynkiem mojej troski o obecnych i przyszłych antagonistów różnych płci. (Jednopłciowcy nie są obiektem mojego zainteresowania.)
Nie prowadziłem badań naukowych, ale z obserwacji wyciągam daleko idące wnioski. Otóż problem warczenia według mnie występuje przeważnie w tych rodzinach, gdzie zarządcą powierzchni mieszkalnej jest dodatek do rodziny czyli pies. I tu widzę potwierdzenie przysłowia „ z kim przystajesz takim się stajesz”. A, że szczekanie wyraża tylko emocje przeważnie negatywne (nigdy nie doznałem osobiście miłego powitania mnie przez takiego współplemieńca podczas moich odwiedzin), stąd „rozmowy” owych par miedzy sobą, bardzo przypominają takie warczenie. Może zabrzmi to naiwnie, ale jednym z medykamentów na taką przypadłość jest skorzystanie z wiedzy ludowej, czyli przysłów. „ Przez żołądek do serca”, oraz „ jak pies je to nie szczeka”. Małgosia w pełni realizuje te recepty. Po pierwsze: przyjaciela człowieka (zaznaczam człowieka, a nie małżeństwa) nie mamy zamiaru wprowadzać na dodatkowego członka naszego stadła, żebyśmy z czasem nie nauczyli się od niego nieartykułowanych dźwięków. Po drugie: żebym przypadkiem nie zaszczekał nieprzyjaźnie w jej stronę, przygotowuje mi i całej rodzinie taką oto karmę.

menu1.jpg

menu2.jpg
menu3.jpg
menu4.jpg

menu5.jpg

Zapewniam, że każdy dzień jest tak urozmaicony i tylko wykorzystanie sprzętu fotograficznego do innych celów nie pozwala na utrwalanie różnorodnego menu dnia codziennego. Można zarzucić mi niekonsekwencję. Bo zdarzają się pary bez pieska w domu, a też potrafią warczeć na siebie do upadłego i odwrotnie. A po za tym wyjątki potwierdzają regułę, albo… piesek miał wadę szczekania.

No to teraz wzorem wpisu „spotkanie pod psem ” oczekuję ostrych dementi zwłaszcza właścicieli i to obojga, największego przyjaciela człowieka – podkreślam: człowieka.

Zakochany w swojej żonie („kundel”) Grzegorz

Przeczytaj komentarze

  • Grzesiu, obiecałam Ci, że nie będę wpisywać swoich komentarzy…Ale menu Gosi wywołały u mnie kompleksy…….Też chciałabym, żeby Andrzej umiał tak gotować. A co do warczenia…to odkąd Dolara nie ma z nami to w domu nikt nie warczy. Całuski dla Gosi, a Tobie życzymy smacznego.

  • Z tym warczeniem to różnie bywa. A ponieważ pieska w domu nie mamy, warto by się zastanowić, skąd to wzajemne powarkiwanie ( na szczęście nie codziennie). Czyżby to uroki mieszkania w bloku, a co za tym idzie bliskie sąsiedztwo głośnego czworonoga? Mimo wszystko nie przeceniałabym tak roli psa w tym zakresie, a bardziej poszukiwania ukierunkowała na niedoskonałą naturę ludzką. A tak na marginesie, to bardzo ponętnie wyglądają dania Cioci Gosi. Nie obrazimy się, jeśli następnym razem na stronie ukaże się zaproszonko na mały obiadek u cioci i wujka. Pozdrawiam.

Moja teoria

-16.02.2007 r.

Okres Wielkiego Postu jest okazją do refleksji nad sensem życia, pracy i w ogóle. Po przekroczeniu 50-tki i nie tylko, nachodzą człowieka, różne myśli. Myślę, że nie tylko mnie to się przydarza. Na podstawie moich zapisków, uważny obserwator doszedłby do wniosku, że mam obsesję na temat alkoholu i skutków związanych z jego spożywaniem. I myślę, że to jest prawda pomimo ubierania wpisów w różne wydarzenia. W tym naturalnym wytworze świata roślinnego (zboże, ziemniaki, winogrona, cukier) i współdziałającego tego drugiego (drożdże), jest coś fascynującego. I myślę, że nie tylko dla mnie, bo chętnych do wypicia jest wielu, a nawet bardzo wielu i nie od dziś. Jestem pewien, że temat ten będę ciągnął z uporem maniaka, ale proszę nie przejmujcie się tym i próbujcie dostrzec inne cechy piszącego tu osobnika. Przekroczenie pięćdziesiątki nasuwa mi pytanie, ile jeszcze lat przede mną. I nie pomaga wyśpiewywane sto lat na pociechę jubilatowi. Niewiadoma jest nieznana. „I bardzo dobrze”- cytuję z „Rysia”. Na podstawie obserwacji przeprowadzonych przez tych pierwszych pięćdziesiąt lat i dalej następnych, odkryłem teorię o długości życia. Zaznaczam, że jest to teoria nie oparta na badaniach naukowych, ale wcale nie musi być fałszywa. Jak każda teoria, o tym czy jest prawdziwa musi w sposób naukowy być potwierdzona lub obalona. A do tego czasu może być dobra. I tylko proszę nie zarzucać mi, że jest głupia. Otóż ustaliłem, że czas życia dostajemy przy narodzinach i wynosi circa wyśpiewywane sto lat. Bo gdyby było inaczej to śpiewalibyśmy np. sto pięćdziesiąt lub dwieście albo tylko osiemdziesiąt, co przy niektórych jubileuszach byłoby nietaktem. Czas ten jest jak pole koła. (Gdzieś słyszałem o kole życia. „Dharma-koło życia”. Dla mnie do tej pory obce pojęcie.) Koło jest figurą o największym polu w porównaniu do wielokątów wpisanych w to koło. To, co w życiu robimy porównuję do linii na okręgu. Każda czynność ma swój czas wykonania i kierunek, czyli rodzaj czynności. Stycznych do okręgu jest nieskończenie wiele, stąd działań ludzkich może być też nieskończenie wiele. Ale długość styczności jest nieskończenie krótka, stąd czas wykonania wszystkich w życiu byłby zbyt krótki, aby mógł być wykonany. Dlatego nasze koło przekształca się w wielokąt o różnej długości boków, w zależności ile czasu poświęcamy danej życiowej czynności. Rozważanie o polu życia przeanalizujmy na najprostszym wielokącie o trzech ogólnych czynnościach dnia codziennego – czyli: snu, pracy i zabawy. Jeżeli te czynności będą zajmowały nam po 8 godzin, to uzyskamy trójkąt równoboczny, który ma największe pole ze wszystkich trójkątów wpisanych w zadane koło. Gdyby życie składało się tylko z tych trzech funkcji to ten żyłby najdłużej, kto równo rozdzielałby czas na te funkcje. W życiu niestety spotykamy różne odchylenia od tej zasady. I tu przytyk do tych moich bliskich i znajomych, którzy ów czas źle rozdysponowują. Są to znani wszystkim „niezastąpieni” , czyli pracoholicy. Bok pracy wydłuża się kosztem czasu zabawy (bo sen jako funkcja fizjologiczna nie daje się zbyt dużo skrócić) i powstały w ten sposób trójkąt ma bardzo małe pole. Wniosek nasuwa się sam, rzadko dociągają do emerytury. Nie poznałem też w dojrzałym wieku osobników o chronicznym wstręcie do jakiejkolwiek pracy. Wydłużony czas zabaw i wynikający stąd wydłużony sen doprowadza do powstania tak chudego trójkącika, że wszyscy ubolewają nad młodym wiekiem wypisanym na klepsydrze. To uproszczenie pokazać ma mechanizm tworzenia się pola figury jako czasu życia. Nasza figura to wielokąt o bardzo wielu funkcjach wykonywanych przez całe życie, takie jak jedzenie z piciem, fizjologia, „rozmnażanie”, praca fizyczna, praca umysłowa, sporty i wiele, wiele innych czynności. Powstały wielokąt jest średnią z każdego dnia. I jak widać najbardziej optymalną wielkość uzyskamy tylko wtedy, gdy codziennie będziemy w równomiernym stopniu dzielić czas na różne funkcje i im będzie ich więcej tym pole naszego życia będzie większe. I nie pomogą pracoholikom dwutygodniowe pełne laby, wypoczynki na zagranicznych wywczasach. Wystarczy porównać trójkąty pracusia i obiboka, aby dostrzec, że średnie pole nie ulegnie zmianie. O przykładach potwierdzających moją teorię „o długości życia” mógłbym napisać sporo, ale nie chcę nikogo zanudzać opowiadaniami o stulatkach palących, pijących i jeszcze rozglądających się za płcią. Ani zasmucać opisami uroczystości pogrzebowych młodych sportowców, czy też abstynentów lub dietetyków. Jest to tylko zarys mojej teorii i bardzo uproszczony. Nasuwa się przecież tysiące znaków zapytania o chorobach, chorobach dziedzicznych, o skutkach oddziaływania środowiska, o zakłóceniach rytmu czynności, jakie wykonujemy, itd., itd…. Pełne opracowanie jest dużo, dużo obszerniejsze i…jeszcze nie napisane. Jak będzie taka potrzeba, to zrobię ten wysiłek. Czy moja teoria o długości życia jest fałszywa?. Proszę mi udowodnić, że nie jest prawdziwa. Ja w nią wierzę. A może zdarzy się, że ktoś ze Sztokholmu zapozna się z nią i w uznaniu coś mi tam wręczą?.

Wszystkim Wam życzę długich lat życia. Nie życia po życiu, ale jeżeli już, to pożycia w życie (w zbożu – nie mylić z czterema literami).

P.S. Jeżeli do zrozumienia tej teorii wymagane byłyby rysunki, to proszę zgłosić na adres kontaktowy, a ja w mig zamieszczę niezbędne obrazki (przecież nie wszyscy rozumieją matematykę).

Przeczytaj komentarze

  • Bardzo interesująca teoria.Daje do myślenia.Pole figury wpisanej w koło = pole czasu życia.Dlaczego tą figurą jest trójkąt? Czy gra w scrable na komuterze to zabawa?Wiem,że myśląc o pracoholikach w rodzinie masz przede wszystkim nas na myśli,chyba się nie mylę.Bok pracy wydłuża się kosztem zabawy -zgadzam się z tym.Tylko jak to się ma do tych długich przerw w pracy.Pracujemy od września do grudnia bez przerwy,zabawy mało.Potem 2 tygodnie laby z dziećmi i wnukami-Święta Bożego Narodzenia..Potem od stycznia do kwietnia praca i znów tydzień wolnego -święta Wielkanocne,potem praca do 28 kwietnia i tydzień wolnego ,w maju matury ,i jeszcze czerwiec praca a potem 2 miesiące zabawy ,obijania się- WAKACJE.Tylko ciągle pusto w kieszeni i jak tu się dobrze bawić? Całuski dla Kochanego Braciszka,Emerytura Ci służy -Anka

  • PRZECZYTAŁAM, PRÓBUJĘ ODPISAĆ. IDZIE MI MOZOLNIE. OBIECAŁAM CI GRZESIU, WIĘC NIE MYŚL, ŻE MÓJ PRACOHOLIZM CAŁKOWICIE ODERWAŁ MNIE OD NORMALNEGO ŻYCIA TJ.KONTAKTU Z KOMPUTEREM. MAM NADZIEJĘ, ŻE TYM HEROICZNYM WYCZYNEM PRZEDŁUŻĘ SWÓJ ŻYWOT. POZDRAWIAM I LICZĘ, ŻE MI ODPISZESZ. IWONA

  • MYSLĘ, MYŚLĘ NAD TĄ TWOJĄ TEORIĄ TRÓJKĄTA WPISANEGO W OKRĄG I DOCHODZĘ DO WNIOSKU ŻE MATEMATYCY TO NAJBARDZIEJ PORĄBANI LUDZIE NA ŚWIECIE. WIELOLETNIA PRZYJAŻŃ ZWALNIA MNIE Z ZACHOWANIA NORM. ŻEBY W TAK PERFIDNY SPOSÓB ZASŁANIAJĄC SIĘ MATEMATYKĄ TŁUMACZYĆ SWOJE LENISTWO I UMIŁOWANIE DO DOBREGO JEDZENIA I PICIA? GRZESIU ŚWIAT BYŁBY BARDZO NUDNY GDYBYŚMY TAK RÓWNORAMIENNIE ŻYLI. JEŻELI, PRACUJESZ Z PASJĄ TO WŁAŚNIE TO JEST TO POLE ZBLIŻONE DO POLA KOŁA. DLUGOŚĆ ŻYCIA NIE WYRAŻA SIĘ W LATACH. MAM W NOSIE DŁUGIE ŻYCIE W CIEPŁYCH KAPCIACH. KOŃCZĘ TEN WYWÓD MAM NADZIEJĘ ŻE NIE POGNIEWASZ SIĘ NA MNIE I MI ODPISZESZ. PISZĘ DUŻYMI LITERAMI ZE WZGLĘDU NA SZACUNEK DO TWOJEJ OSOBY.

  • GRZESIU, DZIĘKI ZA ODPOWIEDŹ. TYLKO PRZYJACIEL ODPOWIEDZIAŁBY TAK ELEGANCKO NA TAK WREDNĄ PROWOKACJĘ. NATALKA POWIEDZIAŁA ,ŻE NAWT NIE PRÓBUJE NAS ZROZUMIEĆ, BO MY NADAJEMY NA TYLKO SOBIE WIADOMYCH FALACH.,I MA RACĘ. KAPITALNIE, SPRAWIŁEŚ, ŻE ZACZĘŁAM ROBIĆ TO PRZED CZYM BRONIŁAM SIĘ LATAMI. O DZIWO NAWET SPRAWIA MI TO PRZYJEMNOŚĆ. TEMAT TEORII ŻYCIA ZOSTAWIMY NA SPOTKANIE OKO W OKO, KIELICH W KIELICH. POZDRAWIAM CIĘ SERDECZNIE I BARDZO CIESZĘ SIĘ ŻE JESTEŚ. PRACOHOLICZKA .

Ta strona powstała przy technicznej pomocy strony internetowe - ibex.pl. Wszelkie uwagi proszę wnosić w komentarzach lub pisać na info@pesel53.walbrzych.pl